piątek, 22 września 2017

Wiesz, kiedyś byłam przekonana, że kocham, ale teraz wiem, że to niezupełnie prawda.
Mogłabym zasypiać i budzić się co dzień ze słowami Szymborskiej na ustach "przepraszam dawną miłość, że nową uważam za pierwszą", bo właśnie to przychodzi mi do głowy, kiedy patrzę na jego zmęczone i strapione dniem czoło, leżące na mojej piersi. Myślę wtedy, że czas stanął w miejscu, nie słyszę nic poza jego oddechem, poza swoim oddechem, poza biciem serc, poza tym wszystkim, co tak bardzo wypłowiało przez namaszczenie w amerykańskich komediach romantycznych. Nie wiem, jak opisać to wielkie uczucie, bo chwilami myślę, że słowa kocham Cię tak bardzo nie oddają ogromu miłości, jaki czuję. Kiedy on całuje mnie w czoło, kiedy łapie za rękę, za szyję, za biodro, kiedy śpi obok, kiedy patrzy na mnie, kiedy się śmieje - tak bardzo nic więcej wtedy nie chcę, jak słuchać tego śmiechu, patrzeć na niego ukradkiem i cieszyć się z chwili, w której te drobne atomy cielesności mogą się przenikać.
Podobno kiedyś ktoś mnie kochał i nie chcę mu tego odbierać, ale myślę, że jest miłość i miłość. Że może jedną iluzorycznie przedstawiamy sobie nawzajem, bo chcemy w końcu oddać wszystko, co w nas, by zrobiło nam się gdzieś tam lepiej, choć w rezultacie wychodzimy na tym gorzej. Żyjemy w takiej bańce mydlanej, która nie zawsze jest różowa, bo w końcu dociera do nas, jak bardzo się mylimy i towarzyszy temu ogromny ból, bo włożyliśmy tak ogromnie wiele pracy, aby ta iluzja wyglądała tak, jak zawsze nam się wydawało pięknie, bo chcieliśmy dać sobie wszystko, ale bez większej przyczyny, więc wyszła katastrofa. Może ta druga do nas przychodzi i trafia jak obuchem, że wtedy wiesz, że nie liczy się nic tylko to, że to uskrzydla i daje siłę, że się chce, że się wierzy, że jest łatwiej przeżyć każdą wojnę, która dzieje się w Tobie. Że czujesz to w każdej komórce, każdy element morfotyczny krwi zdaje się w tym krwiobiegu fruwać, nie płynąć. Kiedy jesteś 30 centymetrów ponad chodnikami, bo po prostu to czujesz i czujesz, że ktoś czuje.
Nie jestem specjalistką od tego, co komu w duszy i w sercu, ale jestem przekonana, że nigdy wcześniej świat nie widział takiej miłości jak ta, bo ta jest najzwyczajniej moja. Bardzo chciałabym móc ją jakoś opisać, ale każde słowo wydaję mi się być zbyt miałkie, bym mogła Ci opowiedzieć, jak kocham.
Wybiegłam dziś za nim w za dużym swetrze (przecież jest jesień, właśnie tak spędza się wieczory - w tych wielkich swetrach z wielkim kubkiem ciepłej herbaty, w wielkich i ciepłych objęciach) z pudełkiem bananowych placków i śliwkowej konfitury, które zrobiłam mu na jutro do pracy. Żegnaliśmy się po raz drugi tego dnia i patrzył na mnie tak, jak patrzył zawsze, kiedy odprowadzał mnie do domu po randce. Bardzo chcę zatrzymać w sobie każde to spojrzenie, ale każde kolejne utwierdza mnie w tym, że to niepotrzebne - że on prędko nie przestanie tak patrzeć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz