Zostałam pozbawiona intymnych podchodów, dzięki którym poznaje się własne granice. Zostałam pozbawiona dwuznacznych spojrzeń w kawiarni i zaczepiania stopą nogi pod stołem, jak to w amerykańskich filmach robią kobiety mężczyznom. Zostałam pozbawiona subtelnego dotykania dłoni, co zawsze jest elektryzującym początkiem wszystkiego. Zostałam pozbawiona kilogramów adoracji, która jest tak ogromnie budująca.
Myślę sobie, że zasługuję na tak wiele dobrego i być może jest to próżne, ale czy nie każda z nas zasługuje na najlepsze? Na to, o czym czytamy w książkach Jane Austen, co oglądamy w komediach romantycznych z Julią Roberts albo Meg Ryan? Czy to nie jest tak, że każda z nas zasługuje na to, czego od życia oczekujemy od zawsze? Że ktoś będzie nas całował zawsze wtedy, kiedy trzeba, a z wtedy kiedy nie trzeba będzie robiło się to pierwsze. Każda z nas chce być wyniesiona na piedestał czyjegoś życia, ale stanowić przy tym spójną całość z całą resztą. Przecież każda z nas chce, by ją zdobywano tak, jak jeszcze nikt nigdy tego nie robił. Żeby ktoś majem zerwał nam gałązkę bzu z czyjegoś ogródka, a jesienią uciekał przed deszczem. Przecież każda z nas zasługuje na to, by spełnić swoje marzenia, a to wszystko jest możliwe, jeśli trafimy na odpowiedniego człowieka (?).
Ogromnie trudno mi sprecyzować, co własnie czuję. Boję się, że w rezultacie nigdy go nie kochałam, skoro tak szybko potrafię się podnieść rano z łóżka i tak szybko w nim zasypiam. Boję się, że jeśli go nie kochałam, to może nie umiem tak, jak bym chciała, a przecież od zawsze chcę najmocniej na świecie. Boję się, że przez ogromne pokłady czułości i ogromną potrzebę czułości znowu wpakuję się w coś przedziwnego, tak jak wtedy, gdy całowałam się pierwszy raz. Boję się, że zgorzknieję jak (powinnam nadać im przezwiska) i będzie mi wszystko jedno, czy flirtuję z jednym mężczyzną, z dwoma czy z pięcioma. Boję się, że już nic nie jest możliwe.
(Ale przecież jest?)
Chciałabym móc powiedzieć, że zanim Cię poznałam, nie wiedziałam, że lubię być całowana całymi dniami, ale ja to wiedziałam, zanim ktokolwiek myślał o tym, by mnie pocałować. Chciałabym móc powiedzieć, że zanim Cię poznałam, nie wiedziałam, że mogę kochać tak mocno, ale ja to wiedziałam zanim pokochałam jakiegokolwiek mężczyznę w moim życiu. Chciałabym móc powiedzieć, że zanim Cię poznałam, nie wiedziałam, jak to jest być zranioną na tyle sposobów, ale musiałabym skłamać, bo mój świat walił mi się więcej razy niż dwa, bo mój świat jest cały z miłości, a ludzie ranią się bardziej, niż zrobiliśmy to my.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz